Boeing 737 wyląduje w Mielcu. Powstanie centrum demontażu samolotów i hub części lotniczych
Mielec szykuje się na lotniczą rewolucję. Lotnisko Mielec i firma Starlynx Aero podpisały list intencyjny w sprawie utworzenia centrum demontażu samolotów oraz hubu magazynowo-sprzedażowego części lotniczych. To oznacza, że wkrótce na tutejszym pasie mogą lądować boeingi 737, a region zyska nową specjalizację – tzw. part-out, czyli pozyskiwanie części z wycofanych z eksploatacji maszyn.
Part-out – nowa specjalizacja Mielca
Jak poinformował Jakub Cena, prezes Lotniska Mielec, part-out to wstęp do branży MRO, czyli serwisowania, napraw i przeglądów samolotów. To ogromny rynek – sama branża part-out wyceniana jest na 9 mld dolarów. Prezes zapewnił, że lotnisko jest gotowe na potrzeby tej branży.
Starlynx Aero, firma zajmująca się pozyskiwaniem części z wycofanych samolotów, planuje w Mielcu demontaż dużych maszyn, w tym Boeingów 737. Części trafią do linii lotniczych, które będą mogły liczyć na wsparcie w zakresie dostępności, cen i czasu dostaw. Wiceprezes Starlynx Aero, Marcin Rosochacki, podkreślił, że firma konsoliduje rynek lotniczy, a jej celem jest rozwój lokalnej społeczności.
Dlaczego Mielec? Powrót do marzeń
Kamil Ziaja, prezes Starlynx Aero, przyznał, że wybór Mielca to dla niego powrót z zagranicy i spełnienie marzenia o hangarze. Decyzję o lokalizacji podjął m.in. ze względu na osobowość prezesa Ceny. To osobista historia, która może przełożyć się na rozwój całego regionu.
W najbliższych latach firma planuje zatrudnić kilkadziesiąt osób, a docelowo – 200 nowych miejsc pracy. Poszukiwani będą mechanicy oraz pracownicy logistyki. To szansa dla lokalnego rynku pracy i dla młodych ludzi, którzy wiążą przyszłość z lotnictwem.
Lotnisko i samorząd – wspólny cel
Prezydent Mielca, Radosław Swół, mówi o potrójnym powodzie do radości: hangar wypełniony jetami, lotnisko odkrywane na nowo i Mielec jako miasto najbardziej przyjazne lotnictwu w Polsce. Jego zdaniem lotnisko realnie pomaga samorządowi, a miasto stawia na kształcenie kadr – m.in. poprzez Mielecką Klasę Lotniczą.
Współpraca ze szkołami i praktyki dla młodzieży to jeden z planów Starlynx Aero. Firma chce też otworzyć linię certyfikacji samolotów. To wszystko sprawia, że Mielec może stać się ważnym punktem na lotniczej mapie Polski – zwłaszcza że Boeing 737 wcześniej w Mielcu nie lądował, a pas startowy ma 2,5 km długości.
Co to oznacza dla mieszkańców?
Dla mieszkańców to przede wszystkim nowe miejsca pracy, rozwój lokalnej gospodarki i szansa na przyciągnięcie kolejnych inwestycji. Branża lotnicza to stabilny sektor, a Mielec – z historią lotnictwa i infrastrukturą – ma szansę na trwałe wpisanie się w ten rynek. Współpraca z Mielecką Agencją Rozwoju Regionalnego dodatkowo wzmacnia perspektywy całego przedsięwzięcia.
Najbliższe miesiące pokażą, jak szybko plany przełożą się na konkretne działania. Jedno jest pewne – Mielec staje przed szansą, która może zmienić charakter miasta.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!