Mielecka Klasa Lotnicza wzbogaciła się o nowe spadochrony. To inwestycja w przyszłość lotniska
Mielecka Klasa Lotnicza, działająca przy V Liceum Ogólnokształcącym w Mielcu, otrzymała dwa nowe spadochrony ratunkowe. Sprzęt, który posłuży podczas szkolenia szybowcowego, to kolejny krok w budowaniu lokalnego zaplecza lotniczego. Wartość wsparcia? Tego nie podano, ale znaczenie dla bezpieczeństwa młodych adeptów lotnictwa jest bezcenne.
Nowy sprzęt dla przyszłych pilotów
Spółka Lotnisko Mielec wraz z samorządem Miasta Mielca po raz kolejny zdecydowała się wesprzeć uczniów Mieleckiej Klasy Lotniczej. Tym razem młodzi adepci otrzymali dwa nowe spadochrony, które będą wykorzystywane podczas lotów szybowcowych. To nie pierwsze takie wsparcie – wcześniej lotnisko zapewniało m.in. szybowce i inną infrastrukturę techniczną.
Jak podkreśla Jakub Cena, prezes spółki Lotnisko Mielec, to element szerszej strategii:
Cieszymy się, że kolejny sprzęt, kolejne zaplecze techniczne wspiera tę inicjatywę odbudowania środowiska szybowcowego w Mielcu.
Jakub Cena, prezes spółki Lotnisko Mielec
Nowe spadochrony to sprzęt o pełnej zdatności do lotu przez 20 lat. Dla porównania, starsze egzemplarze często wymagały częstszych przeglądów i były mniej przewidywalne. Dzięki temu uczniowie mogą skupić się na nauce, a nie na obawach o stan techniczny wyposażenia.
Półmetek szkolenia – pierwsze samodzielne loty
Uczniowie Mieleckiej Klasy Lotniczej są już praktycznie na półmetku szkolenia szybowcowego, które realizowane jest na mieleckim lotnisku. To właśnie 10. dzień praktycznych zajęć, które rozpoczęły się 20 lipca. Jak relacjonuje Tomasz Białek z Polskiej Fundacji Lotniczej, która prowadzi szkolenie, nowe spadochrony to „symboliczny gest, który ma podnieść bezpieczeństwo lotów”.
Postępy młodych pilotów są imponujące. Jeden z uczestników wyleciał już nawet samodzielnie, a pozostali są na etapie, w którym potrafią bezpiecznie wykonać pełny lot bez pomocy instruktora. Wiesław Gwóźdź, doświadczony pilot i instruktor szybowcowy, nie kryje zadowolenia:
Z tego ziarna będzie świetny chleb. Jesteśmy już po półmetku szkolenia. Wszyscy są już niemalże samodzielni w swoich lotach. Wypełnimy oczywiście cały program, natomiast wszyscy są już na etapie, w którym bezpiecznie latają właściwie bez mojej pomocy. Przed nami jeszcze m.in. ćwiczenia sytuacji awaryjnych.
Wiesław Gwóźdź, instruktor szybowcowy Mieleckiej Klasy Lotniczej
Samorozwój widać także w słowach uczniów. Krzysztof Szachniewicz, jeden z uczestników, przyznaje, że szkolenie zmieniło jego spojrzenie na lotnictwo:
Wiele z nas bardzo się cieszy, że miało szansę latać na szybowcach. Te szkolenia zmieniły niektórym z nas wgląd w to, jak faktycznie działa lotnictwo. Największą frajdą jest samo latanie. Dla mnie osobiście najciekawsze jest lądowanie. Właściwie potrafię już bez pomocy instruktora wykonać pełny lot.
Krzysztof Szachniewicz, uczeń Mieleckiej Klasy Lotniczej
Dlaczego to ważne dla Mielca?
Wsparcie młodych adeptów lotnictwa to nie tylko kwestia edukacji, ale przede wszystkim inwestycja w przyszłość lokalnego lotniska. Jak zauważa Krzysztof Szostak, zastępca prezydenta Mielca, rozwój lotniska wymaga wykwalifikowanych kadr, a te najlepiej pozyskiwać poprzez szkolenie własnej młodzieży:
Wychodzimy od początku, od dolnego piętra. Żeby budować nasze lotnisko, żeby je rozwijać, trzeba mieć kadry. Kadry pozyskuje się przez to, że szkoli się młodzież albo pozyskuje się kadry z zewnątrz. My postawiliśmy na ten wariant, że chcemy szkolić młodzież i to nam się właśnie udało. Dzisiaj przekazujemy nowoczesne spadochrony. To jest kolejny etap do budowania potencjału, możliwości edukacyjnej i cieszy to, że głównie szkolimy młodzież z Mielca.
Krzysztof Szostak, zastępca prezydenta Mielca
Dzięki takim inicjatywom Mielec może stać się zagłębiem szkoleniowym dla przyszłych pilotów, a samo lotnisko zyska na znaczeniu. To także szansa dla lokalnej gospodarki – dobrze wyszkoleni piloci i instruktorzy mogą w przyszłości pracować w regionie, przyciągając kolejne inwestycje.
Inspiracja z nieba – Artur Kielak na mieleckim lotnisku
Uczniowie, którzy brali udział w dziesiątym dniu szkolenia, mieli niecodzienną okazję – ich poczynaniom przyglądał się Artur Kielak, utytułowany pilot akrobacyjny, wielokrotny mistrz Polski i mistrz igrzysk lotniczych w Dubaju. Kielak, który coraz częściej gości na mieleckim niebie w samolocie odrzutowym Aero L-39C Albatros, kilkukrotnie zaprezentował swoje umiejętności, dając młodym ludziom niezapomniane widowisko.
Sam pilot podkreśla, jak ważne jest spełnianie marzeń i podążanie za pasją:
Fajnie jest zobaczyć młodych, ale też latające szybowce, na których szkoliłem się wiele lat temu i strasznie chciałem latać na takich samolotach, na których dzisiaj latam. Widać, że warto spełniać marzenia, warto za nimi podążać. Ja się świetnie bawię, a przy okazji mogę zainspirować kilka młodych osób.
Artur Kielak, pilot akrobacyjny
Kielak zdradził również plany rozwoju mieleckiego lotniska:
Lotnisko Mielec to dla mnie prawie jak dom. Coraz więcej tutaj latam. Wiele lat temu przejechałem tutaj na AeroCamp, który robiliśmy z Fundacją Biało-Czerwone Skrzydła. Teraz jestem tutaj coraz więcej. Mamy tutaj już cztery Albatrosy. Dzieje się coraz więcej i mam nadzieję, że będziemy się tutaj rozwijać z samolotami odrzutowymi.
Artur Kielak, pilot akrobacyjny
Co dalej?
Przed uczniami Mieleckiej Klasy Lotniczej jeszcze kilka tygodni intensywnego szkolenia. W planach są m.in. ćwiczenia sytuacji awaryjnych, które pozwolą im w pełni opanować sztukę pilotażu. Nowe spadochrony z pewnością dodadzą im pewności siebie. To jednak nie koniec – spółka Lotnisko Mielec oraz władze miasta zapowiadają dalsze wsparcie dla młodych adeptów lotnictwa, co może zaowocować kolejnymi sukcesami i rozwojem lokalnej społeczności lotniczej.
Informacje przekazało Lotnisko Mielec.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!